Ostatnio kilka osób pytało mnie, co zrobiłam, że udało mi się pozbyć tyle balastu. Mówiłam, że zaczęłam jeść więcej, zdrowiej, ale w sumie to jadłam czasem słodycze czy pizzę. Jasne, że patrzyli wtedy na mnie jak na wariatkę. Bo nie ma jednej złotej rady, która sprawi, że jej wprowadzenie automatycznie usunie nam trzeci podbródek. Postanowiłam sobie więc spisać moje kilka zasad, których staram się trzymać od przynajmniej dwóch lat.

1. Stopniowe wprowadzanie zdrowych nawyków
Stopniowe jest tu kluczowym słowem.
Od początku 2013 roku wprowadziłam sobie zasadę „postanowień noworocznych”. Nie były to jednak klasyczne postanowienia – lista rzeczy, których nie będę/będę robić w nadchodzącym roku. Wyznaczałam sobie jedno zadanie (cel) na dany miesiąc i starałam się go trzymać. W kolejnym miesiącu dodawałam kolejny i tak starałam się wyrobić sobie nawyk. Nawykiem styczniowym było… jedzenie śniadań, bo tak się składa, że porządnych śniadań nigdy nie jadłam. Dopychałam się w biegu, w tramwaju, na przerwie na uczelni lub w pracy jakimiś świństwem i potem cały dzień chodziłam głodna, żeby wieczorem w domu dopchać się jeszcze jakimś jedzeniem na noc. To był nawyk bardzo ciężki do wprowadzenia, zaczęłam od lekkich, symbolicznych śniadań, nie chciało mi się rano jeść, musiałam przygotować się dzień wcześniej na to żeby w ogóle mieć co jeść w domu. Po dwóch tygodniach organizm zdołał się przyzwyczaić i dzisiaj nie wyjdę z domu bez porządnego, wysokokalorycznego śniadania.

Do zdrowych postanowień noworocznych dodawałam potem takie punkty jak: zrezygnowanie ze słodzenia kawy/herbaty, nie kupowanie i nie picie energetyków (choć ten punkt zdarza mi się jeszcze łamać), nie kupowanie słodyczy (j.w.), planowanie posiłków na cały tydzień i chodzenie na zakupy z listą konkretnych zakupów (oszczędza też czas i pieniądze).

2. Warto wiedzieć co się lubi
Myślę, że dużo łatwiej schudnąć osobom, które lubią dużo rzeczy – uwielbiam owoce i warzywa, kasze wszelkiej maści, mięso i ryby, owoce morza również. Dlatego bardzo łatwo wymieniać mi niektóre produkty na zdrowsze odpowiedniki. Oczywiście, że lubię też fryty, pizze i big maci. I słodycze, które mogłabym jeść kilogramami.
Dlatego polecam próbować różnych rzeczy, sprawdzać przyprawy, których wcześniej się nie znało, uczyć się cały czas nowych smaków i połączeń. Kto wie, może te najmniej szkodliwe zasmakują nam najbardziej.

jakschudnac
3. Wiedz, co jesz
Wszyscy już chyba wiedzą, że powinno się czytać etykiety produktów, które wsadzamy do koszyka na zakupach. Sprawdzenie ile kalorii i wartości odżywczych ma słoiczek gotowego sosu, który kupujemy co tydzień to kilka sekund. Kolejne kilka sekund to sprawdzenie jego składu. Nie ma co popadać w paranoję, jeśli zjemy raz na jakiś czas jakiegoś gotowca przepełnionego barwnikami, E-ulepszaczami i syropem glukozowo-fruktozowym, nie urośnie nam druga głowa i trzecia nóżka. Ale jeśli taki skład w naszych posiłkach jest na porządku dziennym, to naprawdę warto coś z tym zrobić. Zwłaszcza jeśli chcemy schudnąć.

4. Kontroluj efekty
Warto wiedzieć, że nie ma potrzeby ważenia się codziennie. Co więcej, waga nie jest jedynym i najlepszym wskaźnikiem utraty masy ciała. Warto jednak wiedzieć, kiedy i ile kilogramów tracimy, ile centymetrów przybyło lub ubyło w pasie, biodrach, piersiach itd. Można zapisywać postępy w notesie, kalendarzu czy pamiętniku. Ja odkryłam wieki temu taką wbudowaną (darmową) funkcjonalność w serwisie vitalia.pl Nie zawsze mi się chce i nie pamiętam o regularnych pomiarach, staram się je robić raz na dwa tygodnie, ale miałam też kilkumiesięczne przerwy. Dzięki temu mogę pocieszać się (albo załamywać, że było tak źle), że w brzuchu i biodrach straciłam po 20 cm!

5. Nie patrz na innych
Miałam moment, kiedy próbowałam odchudzać się z drugą osobą. Ale to cholernie trudne, kiedy oboje nie jesteście tak samo zdeterminowani żeby osiągnąć efekt. Patrzenie na to, że Ty dzisiaj jesz ciastka, to ja też sobie zjem, albo – to zacznijmy od poniedziałku! nie przynosi specjalnych efektów. Chcesz schudnąć, to nie patrz i nie czekaj na innych. A już na pewno, przestać zrzucać swoje porażki na drugą osobę, czy niewspierającą Cię rodzinę/znajomych.

6. Wyznacz sobie cel
Niech to będzie na początek 5 kg (jeśli masz duży zapas, którego możesz się pozbyć). Albo 2 centymetry tu czy tam. Jeśli masz 20 kg nadwagę nie przypinaj sobie na lodówce zdjęcia Ani Rubik czy innej pozbawionej tkanki tłuszczowej modelki. Wyznacz sobie mniejszy cel, który łatwiej będzie osiągnąć. Sukces zmotywuje Cię jak nic innego!

jak schudnąć
7. Planuj posiłki
To jedno z tych przyzwyczajeń, które wymagają poświęcenia chwili czasu, zwłaszcza na początku. Ale jeśli masz dostęp do kuchni i możliwość przygotowywania sobie posiłków warto zacząć planować je np. na nadchodzące dwa dni. Planowanie posiłków to też planowanie zakupów i tego, jakie produkty mamy w domu. Staram się mieć zawsze jakąś mrożonkę miks-warzyw na patelnię i kaszę, żeby w najgorszym przypadku ratować się czymś takim zamiast zamawiać pizzę czy wpaść do KFC po drodze do domu. Jeżeli dużo czasu spędzasz w ciągu dnia na uczelni lub w pracy dobrze jest mieć coś ze sobą (chyba, że stać nas na kupowanie sensownego posiłku – czyli nie śmieciowych hot dogów i tanich zapiekanek).

8. Pozwól sobie popełniać błędy
Nikt nie jest idealny, każdy popełnia błędy a kiedy chce się schudnąć, mniej czy więcej, popełnia się tych błędów naprawdę sporo. Nie oznacza to, że przy pierwszym lepszym grzeszku (o batonik, o energetyk, o pizza o 23 popita piwem) trzeba wszystko rzucić wpizdu, jesteśmy beznadziejni i nie ma już dla nas nadziei. Walić to, zapominamy o tym i ciśniemy dalej!

9. Nie bądź ortodoksem
Nie mogę zliczyć ile widziałam przypadków osób, które postanowiły z dnia na dzień stać się lepszymi ludźmi. To taki typ osób, które rzucają palenie, alkohol, słodycze, kawę, herbatę, mięso, ryby, jedzą tylko nieprzetworzone owoce i warzywa i chłoną energię słoneczną a do tego zaczynają trenować bieganie, triatlony czy inne cross-fity. O oczywiście znajomi o tym wiedzą, bo wszystko jest dokumentowane na facebooku. Strach przy takiej osobie zjeść coś co nie jest jabłkiem z ekologicznej uprawy. Pocieszam się wtedy (tak wiem, wredna jestem), że wiele tych osób widzę po jakimś czasie z piwkiem i burgerem na zdjęciu i z 10 nadprogramowymi kilogramami.

10. Rób to z głową
Myśl, czytaj, chłoń wiedzę. I nie wierz, we wszystko co przeczytasz w internecie. Jeżeli istniałyby cudowne diety, herbatki, tabletki, które sprawiłyby, że schudniesz bez kiwnięcia palcem XX kg w miesiąc to nie mielibyśmy na ulicach ludzi otyłych. Ja wiem, że przychodzi czasem taki moment, kiedy się nie chce, kiedy nie widać efektów i desperacko myśli się o tym co by tu jeszcze zrobić. Niech przypadki, o których głośno było w telewizji, kiedy młode dziewczyny łykały tabletki z jajeczkami tasiemców, albo organizm gotował się od przyjęcia zabójczych dawek chemii, siedzą Wam w głowie. Nie ma nic głupszego niż ryzykować własnym zdrowiem. Jeśli chcesz stosować konkretną dietę, przygotuj się i przeczytaj wszystkie ZA i PRZECIW, sprawdź czy dieta 1000 kalorii nie jest dla Ciebie dietą głodówkową, miej świadomość tego jakie masz minimalne zapotrzebowanie na składniki odżywcze i porównaj je z dietą, którą chcesz stosować.

I nie wierz dietom, które mówią, że Cola light jest ok, ale awokado za nic w świecie zjeść nie możesz, bo ma dużo tłuszczu. Serio?