Piszę do Was między animowaniem jedną ręką a grafikowaniem drugą, wychodzi na to, że piszę chyba stopą ale co tam. Ostatnio trochę przestój na blogu ale obiecuję, że to się zmieni. Ba, nawet Wam się ładnie wytłumaczę!

Uwielbiam obiady, które robią się same. Uwielbiam zupy i z perspektywy czasu wydaje mi się śmieszne, że bałam się je gotować. Uważałam to za swojego rodzaju magię, jak z kilku litrów wody, warzyw i dodatków można zrobić coś tak smacznego i sycącego. Zrobienie zupy to chyba najłatwiejszy i najszybszy sposób na obiad, który właściwie robi się sam. Dobrym pomysłem jest mieć w pogotowiu odrobinę zamrożonego bulionu – w formie kostek bulionetek bądź jednej porcji rosołowej (wtedy w zależności od potrzeby mrozimy go w dużych lub mniejszych pudełkach). Jeżeli mamy gotowy bulion podgotowanie dodatkowych warzyw, mięs i innych dodatków zajmie już tylko kilka chwil.

Jeżeli nie lubicie wodnistych zup pomyślnie o zupach krem. Tutaj niezbędny w większości przypadków będzie blender (nawet taki najtańszy – ugotowane warzywa nie są przecież takie twarde), choć są warzywa, które jakby wyrosły do takich zup – ot taka dynia, którą wystarczy podpiec, rozdziabać widelcem i mamy pyszny dyniowy krem.

Dziwną ostatnio mamy pogodę, trochę demotywuje. Do tego tyle się dzieje, w bliższej perspektywie szykuje się sporo zmian w moim życiu ale o tym przy innej okazji – może czymś słodszym ; ) Chodziła za mną od kilku dni zupa grzybowa, gęsta, aromatyczna, z dodatkiem makaronu i natki. Tylko skąd tu wziąć grzyby o tej porze? Padło na mrożone.

zupa-grzybowa

Aromatyczna zupa grzybowa

4 porcje

Potrzebujemy:
Grzyby świeże lub mrożone około 300 g (ja najczęściej używam podgrzybków)
ok 2 litrów bulionu (można dodać wodę, musimy patrzeć według smaku i intensywności, można dodawać wodę lub bulion w czasie smakowania i gotowania)
pół pęczka natki pietruszki
porcja makaronu
2 łyżki masła lub oleju
sól, pieprz
cebula (ja użyłam czerwonej)

Przygotowanie: Rozmrażamy lub przygotowujemy od podstaw bulion. W garnku topimy masło, wrzucamy posiekaną cebulę i podsmażamy. Następnie dodajemy pokrojone grzyby. Jeśli mamy zamrożone nie ma potrzeby ich rozmrażać. Kiedy zacznie puszczać woda zrobi się gęsty sos, niech podduszą się chwilę w tej wodzie z masłem. Następnie zalewamy je bulionem i pozwalamy na to aby pogotowały się do momentu aż grzyby będą miękkie. Na koniec dodajemy sól i pieprz.

Podajemy z makaronem lub grzankami, posypane ogromną ilością natki pietruszki (wcale nie sypię jej teraz do wszystkiego dlatego, że zaczęłam mini hodowlę na balkonie ; )!).