Cantucci, cantuccini lub biscotti di Prato są dobre. I nie ma co tu dyskutowac. Twarde, chrupiące, z ulubionymi dodatkami (oryginalne z całymi migdałami) są idealnym dodatkiem do kawy, herbaty, słodkiego, białego wina. Zainspirowana galerią potraw i wątkiem założonym przez cipcipkurkę, która z kolei cytuje Kikkerę 🙂 Ja więc cytuję za nimi:

Cantucci

w zależności od krojenia i formowania-naście lub dziesiąt ;]

Potrzebne: 270gr mąki, półtorej łyżeczki proszku do pieczenia, 165gr cukru, 130gr całych migdałów (ze skórką lub bez),3 jajka, 2 i ½ łyżeczki ekstraktu waniliowego (można zastąpić cukrem waniliowym, bądź mieloną wanilią)

Przygotowanie: „Wszystko dokładnie wymieszać. Wyrobić aż wszystkie składniki się ze sobą połączą. Ciasto podzielić na dwie części i uformować dwa podłużne chlebki. Piec w nagrzanym do 160°C piekarniku przez 35 min.
Wyjąć „chlebki”, ostudzić i kroić po skosie na 5-8 mm grubości kromki, które
ponownie wkładamy do nagrzanego piekarnika na 10-15 min (powinny być dobrze
wysuszone i chrupiące).”

Ja zamiast dwóch, uformowałam cztery chlebki (musiałam wywalic większą formę i nadal nie kupiłam nowej:), przez to moje cantucci są mniejsze, bardziej koktajlowe 🙂 Ponadto zamiast migdałów użyłam do dwóch chlebków orzechy włoskie, do dwóch pozostałych pokrojone morele. Można przechowywac je ponoc kilka tygodni, choc mogę się założyc, że i tak znikną znacznie szybciej 🙂