Rosół uwielbiam odkąd pamiętam. Najlepszy jest ten gorący, z duuużą porcją makaronu, posiekaną natką pietruszki, kawałkami kury i plasterkami marchewki i pietruszki. Taki, no wiecie, z bogatym wnętrzem. Idealny pocieszyciel na słabsze dni, kiedy łapie nas powoli przeziębienie albo wybieramy się na zakrapianą imprezę.

Najlepszy rosół jaki jadłam to rosół, który zrobiła nam ciocia Jania, siostra mojej babci. To było bardzo dawno temu, zapadła wiocha na końcu świata, właściwie chyba pierwszy raz byłam wtedy na takiej prawdziwej wsi. Pasły się krowy, starsi pracowali w polu, psy szczekały na wszystko co się rusza. W podwórzu cioci było pełno małych kurczaczków. Pamiętam, że uparcie ganiałam za nimi powodując u wszystkich pewnie zawał serducha, na grządkach szukaliśmy świeżo zniesionych jaj.

Niedaleko rosło pole kukurydzy, które wydawało mi się wtedy niesamowicie duże i bałam się trochę, że się w nim zgubię. Ciocia przygotowała wtedy najlepszy dla mnie obiad na świecie. Domowej roboty rosół, ze świeżo ściętej kury (przyznam dość traumatyczny widok dla małego dziecka ale smak mi ten koszmar wynagrodził), ręcznie zrobiony, jajeczny makaron i ugotowana, prosto z pola kukurydza z odrobiną soli. Nie potrzebuję nic więcej!

Dziś nie gotuję rosołu na kurze, tylko sięgam po zwykłego kurczaka, takiego poporcjowanego, którego nie trzeba skubać i opalać na ogniem. Makaron kupuję i przygotowuję w ciągu 2 minut. Straciło to całe gotowanie trochę ze swojej magii, ale staram się mieć chociaż namiastkę tego dawnego smaku i cierpliwie odtwarzam go w kuchni raz na jakiś czas.

Rosół to zupa dla cierpliwych. Piekielnie prosta zupa, pod warunkiem, że… wiemy jak ją zrobić. Kiedy pojechałam na studia i uczyłam się gotować rosół zaliczyłam do mojej pierwszej kulinarnej porażki. Robiłam wszystko jak babcia przykazała a tymczasem okazał się zupełnie bez smaku. Tak, tak, nasłuchałam się „jak można zepsuć taką prostą zupę!”. Babcia zupełnie nie mogła się mi nadziwić. Zraziłam się na chwilę ale uparta ze mnie bestia i próbowałam dalej. I co, no cóż, uwielbiam swój rosół!

jak zrobic rosol

Warto pamiętać

1. Jeśli macie dostęp do kury koniecznie zastąpcie nią kurczaka. Możecie dodawać także mięso wołowe, które wzmocni smak rosołu.

2. Rosół to zupa, która musi gotować się długo. Im dłużej, tym lepiej. Ja gotuję go około 3-5 godzin, zależy od ilości, którą przygotowuję.

3. Rosół gotujemy na minimalnym płomieniu. Nie można pozwolić by się zagotował.

4. Mięso, po umyciu, zawsze dajemy do zimnej wody. W czasie gotowania woda będzie odparowywać. Dolewamy wtedy po trochu również zimną wodę 🙂

5. Ja nie odszumowuję rosołu (tzn. nie zbieram ściętego białka, które zbiera się na powierzchni zupy), nie dbam również by moja zupa była wzorowo klarowna. Wolę żeby miała bogatszy smak niż wyglądała, więc jeśli szukacie popisowego dania do patrzenia, to tu go raczej nie znajdziecie : ))

6. Trzeba uważać z marchewką, która daje słodkiego posmaku. Nigdy nie daję całej marchewki z gotowych zestawów włoszczyzny (tej jest zazwyczaj od 4-5 sztuk).

7. Jeśli rosół wydaje się zbyt tłusty, poczekajcie aż się schłodzi i schowajcie go do lodówki. Tłuszcz zbierze się na wierzchu i będzie można go zebrać łyżeczką i po prostu wyrzucić.

8. I coś, za co pewnie zje mnie połowa kulinarnych blogerów i kucharzy. Jeśli dopiero zaczynacie z rosołem i wychodzi Wam zupa zupełnie bez smaku dodajcie kostki rosołowe lub coś w tym rodzaju i powoli próbujcie to wykluczać z przepisu. Warto zerkać też na skład tej przyprawy i próbować go odtwarzać (no może z wykluczeniem wszechobecnego glutaminianu sodu). Kluczowy według mnie jest dodatek lubczyku, który bardzo wzbogaca smak zupy. Długo go nie stosowałam i dopiero, kiedy udało mi się go dostać doceniłam też zielony dodatek.
[row ]

[col span=”1/2″ ]
rosol[/col]
[col span=”1/2″ ]

Przepis na domowy rosół

3-4 porcje

Potrzebujemy:
ok. 500 g kurczaka (np. 8 podudzi)
2-3 marchewki
2 pietruszki
ćwiartka selera
1 por
cebula
8 ziarenek ziela angielskiego
6 listków laurowych
sól, pieprz ziołowy
czosnek granulowany
kilka gałązek lubczyku
garść natki pietruszki
[/col]

[/row]

Przygotowanie:
1. Do garnka wlewamy 2 litry zimnej wody. Układamy w nim kawałki umytego w zimnej wodzie i obranego ze skóry kurczaka lub kury i wstawiamy na mały ogień. Obieramy i myjemy warzywa. Marchewki i pietruszkę kroję na mniejsze słupki, pora układam w całości lub kroję na plastry, seler tnę w mniejszą kostkę a cebulę po opaleniu nad płomieniem (ale nie jest to konieczne) dodaję w całości do wciąż chłodnej wody. Są osoby, które warzywa dodają dopiero po godzinie gotowania mięcha, albo do gotującej się wody. Ja robię tak i mi to odpowiada 🙂

2. Razem z warzywami dodaję listek laurowy i ziele angielskie. Upewniam się jeszcze raz, że rosół na pewno nie jest na zbyt dużym gazie i zostawiam go na te 3 godziny. W międzyczasie jeśli odparuje sporo wody dolewam około pół szklanki zimnej wody do zupy.

3. Nad rosołem nie trzeba stać. To taka zupa, która robi się sama, trzeba tylko od czasu do czasu zerknąć czy nie odparowało zbyt dużo płynów.

4. Pod koniec gotowania, kiedy mięso będzie odchodziło swobodnie od kości dodaję resztę przypraw oraz gałązki lubczyku i część natki. Drugą część siekam i dodam na talerzu. Rosół gotuję jeszcze około 20-30 minut i podaję razem z makaronem.

Co zrobić z rosołu?

Rosół lub jego nadmiar może być wykorzystany jako baza do innej zupy (ja często przerabiam go na pomidorową by nie jeść tego samego kilka dni pod rząd), można zrobić też z niego galaretki drobiowe lub… pierogi, które nafaszerujemy mięsem z rosołu.