Dni mijają powoli, trochę samotnie, na pewno spokojnie. Ze zdziwieniem patrzę na pożółkłe liście drzew rosnących naprzeciwko bloku. Kiedy minęły te wakacje? Tyle się działo. Biorę książkę pod pachę i idę do parku ale nawet na czytaniu nie mogę się skupić. Czas mi ucieka przez palce, każdy dzień przypomina poprzedni i właściwie nie wiem, czy to mnie cieszy czy bardziej niepokoi.

W kuchni mojej cisza. Dużo się nie dzieje, korzystam z ostatnich podrygów lata, dojadam ostatnie arbuzy i maliny. Mrożę kilogramy taniutkiej cukinii, która zimą przyda się do zagęszczania zup, sosów i gulaszu. Króluje u mnie teraz kuchnia, powiedzmy, wegetariańska, choć chodzi za mną od kilku dni jakaś pieczona ryba lub grillowane krewety. Ha, nawet wróciłam do styczniowego postanowienia i staram się jeść normalne śniadania.

Trafiłam ostatnio na cudownego bloga. Autor ma niesamowitą wiedzę z zakresu żywienia, podaje bardzo ciekawe przepisu na zastosowanie kaszy jaglanej, a jak dodamy do tego piękne zdjęcia, to wiadomo. Nie chce się z takiego bloga wychodzić. Kaszy jaglanej niestety w przydomowym sklepie nie dostałam, za to spróbowałam jednego przepisu na naleśniki, gdzie podmieniłam właśnie jaglaną na jęczmienną. Spodziewałam się dziwnej konsystencji, z wyczuwalnymi ziarnami, takie nienaleśnikowej, o! I cóż – zdziwiłam się bardzo i już nie mogę doczekać się kiedy wypróbuję ten przepis właśnie z jaglaną! Naleśniki są świetne, choć moje ciasto wyszło trochę bardziej gęste, więc naleśniki nie były cieniutkie a raczej przypominające amerykańskie pancakes. Są smaczne – w wersji słodkiej i słonej, idealne na śniadanie, lunch, obiad. No super. Jeden z tych przepisów, gdzie „niespodziewałamsię” a wyszło genialne! Z proporcji wyjdzie około 3 naleśników ale to wszystko zależy od grubości – ja wysmażyłam dość grube, jeśli dodamy trochę wody do całości i umiejętnie rozprowadzimy ciasto na patelni nie powinno być problemów ze zrobieniem większej ilości. Jeśli chcemy zrobić takie naleśniki na śniadanie, kaszę możemy ugotować dzień wcześniej i trzymać ją do rana w lodówce.

groszkowe pure

Naleśniki z kaszy jęczmiennej

2-3 naleśniki

Potrzebujemy:
niecała szklanka ugotowanej kaszy jęczmiennej
jajko
50 g mąki (5 czubatych łyżeczek)
1/2 szklanki mleka sojowego lub zwykłego mleka
szczypta soli
szczypta kurkumy
ewentualnie woda gazowana do rozrzedzenia ciasta (może być zwykła woda)
olej do smażenia

Nadzienie z groszku i mięty:
garść groszku
łyżka jogurtu
kilka większych liści mięty

Nadzienie jogurtowo-kakaowe:
łyżeczka kakao
łyżeczka miodu
2 łyżki jogurtu

Przygotowanie: Kaszę płuczemy dokładnie (zazwyczaj jest baaardzo brudna). Wsypujemy do garnka i zalewamy wodą. Gotujemy (najlepiej według instrukcji na opakowaniu) pilnując żeby się nie przypaliła. Po ugotowaniu studzimy. Do kaszy dodajemy wszystkie składniki na ciasto i miksujemy (ja użyłam ręcznego blendera) i odstawiamy na około 10 minut.

Groszek gotujemy w lekko osolonej wodzie. Cedzimy i wsypujemy do miski, następnie rozdrabniamy widelcem na gładką masę, dodajemy posiekaną miętę i jogurt.

Jeżeli wybraliśmy nadzienie słodkie po prostu mieszamy wszystkie składniki. Można wstawić na czas przygotowania do lodówki – zimne jest jeszcze smaczniejsze!

Rozprowadzamy olej na patelni i na mocno rozgrzaną wylewamy odpowiednią ilość ciasta. Smażymy z obu stron. Podajemy na ciepło lub zimno.