Kilka ostatnich dni to przede wszystkim próba ogarnięcia się. Zmobilizowania. Czy zakończyła się sukcesem? Nie jestem tego pewna. Żyję sobie z dnia na dzień, odliczam godziny do wyjścia z pracy, w tramwaju czytam książkę a w domu zamiast gotować przyrządzam jakiegoś ohydnego gotowca.
Spadł śnieg i to tak dość konkretnie. Spodziewałam się trochę godzinnego prószenia i tyle z tego śniegu miało być. Tymczasem zima przyszła, śnieg nie topnieje i trzeba pomyśleć o jakimś zimowym przyodziewku. Jak zawsze, skończyło się tak, że zamiast kupić płaszcz i buty kupiłam dwie książki jednego z ulubionych autorów (akurat trafiłam na książkowy outlet).

Murakamiego poznałam w liceum. Na dodatkowych zajęciach z angielskiego nauczyciel kazał mi przeczytać The Wind-Up Bird Chronicle (polski tytuł to Kronika ptaka nakręcacza). Dziwna wydawała mi się ta książka, wszystkie zresztą jego prace uważam za dziwne. Dziwnie niepokojące, a mimo to połykam je w całości. Nie zawsze rozumiem, traktuję jako ciekawostkę, po prostu lubię. Norwegian Wood to jego najbardziej znana powieść i mimo, że chwyciłam po nią dopiero teraz mam wrażenie, że znam każdą z tych postaci, chciałabym spędzić z nimi czas, zapomnieć o tym co dzieje się teraz. Dziwne i trochę straszne, na pewno uzależniające.

Na podstawie tej książki powstał film, który trafił do kin zeszłego roku. Obejrzę go jednak dopiero kiedy skończę książkę. A tej nie zostało już dużo.

Pomiędzy bieganiem do pracy i na uczelnię, pracą, pracą i jeszcze raz pracą udało mi się wrócić do kuchni, żeby zrobić coś innego niż gotową zupkę. Tiramisu to deser, za którym nie przepadam jakoś specjalnie. Po prostu chyba lubię go robić.

Tiramisu

blacha lub kilkanaście małych (pojedynczych) porcji

40-50 sztuk podłużnych biszkoptów
500g mascarpone
300ml mocnej kawy
150ml Amaretto
4 jajka
pół szklanki cukru
kakao do posypania

Przygotowanie:
Żółtka ubić z cukrem. Kiedy całość zrobi się puszysta dodać mascarpone i dalej ubijać do uzyskania kremowej masy. Białka ubić w osobnym naczyniu – po czym dodajemy je do serowej masy i delikatnie mieszamy.

Kawę mieszamy z likierem. Biszkopty zanurzamy na chwilę w kawie (pojedynczo!) i układamy je na dnie naczynia/naczyń. Na biszkoptach rozsmarowujemy połowę masy serowej i układamy na niej kolejną warstwę biszkoptów. Ostatnia masa serowa i wstawiamy całość do lodówki (najlepiej na całą noc).

Przed podaniem posypujemy kakao.