Długo zabierałam się do tego wypieku. Nie pamiętam gdzie go pierwszy raz wyłapałam ale od razu wiedziałam, że to będzie coś, co będzie mi smakowało. Tak naprawdę zrobiłam go bardziej przez przypadek… miał być gęsty krem z marchewki i kaszy oraz groszku ale kaszy ugotowało mi się sporo… tak o szklankę za dużo. Co zrobić z takim nadmiarem? Można spróbować naleśników z mojego poprzedniego wpisu (które gorąco polecam), albo wykorzystać ją (i wszystkie zalegające w lodówce warzywa) do upieczenia pasztetu.

To jakie dodatki wybierzemy zależy tylko od nas, kaszę jęczmienną można zamienić na gryczaną, jaglaną czy komosę. Możemy użyć samych warzyw korzeniowych, dać więcej ziemniaków, usunąć jajka żeby wyszedł pasztet wegański i zalać masę pastą pomidorową. Możliwości jest wiele i jestem pewna, że to nie ostatni mój wypiek tego typu. Masy wyszło dość sporo i szczerze żałowałam, że moje mini keksówki zostawiłam w Holandii bo idealnie by się do pasztetu nadały. Upiekłam go więc w formie uniwersalnej oraz dwie porcje w małych foremkach – kokilce i formie na tartę. Pomysł rozdzielenia masy na mniejsze foremki jest dobrym rozwiązaniem kiedy chcemy podać pasztet jako przystawkę. Wystarczy ozdobić kilkoma listkami natki lub bazylii i ustawić na stole. Oczywiście można go też podawać na kanapkach np. z dodatkiem odrobiny ketchupu.

jak zrobic pasztet wegetarianski

Wegetariański pasztet

keksówka lub kilka kokilek

Potrzebujemy:
szklanka kaszy jęczmiennej
4-5 młodych marchewek
2 korzenie pietruszki
średni ziemniak
2 cukinie
jajko – opcjonalnie
cebula
1-2 litrów bulionu (do ugotowania warzyw na pasztet)
garść liści bazylii
garść natki pietruszki
odrobina oleju do smażenia
sól, pieprz + ulubione przyprawy – ja dałam ostrą paprykę i gotową mieszankę gulaszową

Przygotowanie: Zaczniemy od kaszy jęczmiennej – odmierzamy szklankę i przesypujemy na sito, po czym dokładnie ją płuczemy – płukać powinniśmy każdą kaszę przed ugotowaniem czy dodaniem do jakiegoś dania – są po prostu strasznie brudne. Wsypujemy do garnka i zalewamy wodą – na jedną szklankę kaszy, dwie szklanki wody. Wstawiamy do gotowania, przykrywamy i pilnujemy, żeby się nie rozgotowała.

W międzyczasie obieramy marchewki, pietruszkę, ziemniaka, cebulę. Cebulę siekamy na małe kawałki i odkładamy na bok, resztę warzyw kroimy na małe części (dzięki temu szybciej się ugotują). Na rozgrzany w garnku olej wrzucamy najpierw cebulę, kiedy się zarumieni dorzucamy resztę warzyw i chwilę podsmażamy – następnie zalewamy całość bulionem i przykrywamy. Kroimy cukinię na małą kostkę – ja zostawiam skórę, trzeba ją po prostu dobrze wyszorować przed krojeniem. Kiedy ziemniaki zaczną robić się miękkie dorzucamy cukinię i gotujemy aż warzywa będą dobre 🙂

Kiedy kasza i warzywa są gotowe, odstawiamy do ostygnięcia i bierzemy się za siekanie natki i bazylii. Do blendera wrzucamy wszystkie składniki plus przyprawy i rozdrabniamy – tutaj czas zależy od Was, czy chcecie mieć gładką masę czy z drobinkami warzyw – Wasza decyzja. Jeżeli dodajemy jajko wbijamy je na samym końcu. Sprawdzamy przy okazji jak smakuje i ewentualnie jeszcze doprawiamy. Keksówkę lub kokilki natłuszczam – można oprószyć dodatkowo tartą bułką i przelewamy masę do wybranego naczynia. W zależności od konsystencji taki pasztet będzie piekł się godzinę lub około dwóch – jest to też kwestia wielkości i głębokości naczynia – w kokilkach czy foremkach od tarty zrobi się dużo szybciej.

Pieczemy w 180 stopniach jak wspomniałam od godziny do dwóch w zależności od wybranego naczynia – najlepiej sprawdzać konsystencję co jakiś czas widelcem. Nie martwy się jeśli będzie bardzo miękki, jeśli przełożymy go do lodówki dodatkowo jeszcze stężeje.

Pasztet długo się przechowuje i można go mrozić.