Sezon na botwinę w pełni. Ja uwielbiam klasyczną botwinkę, Maciek raczej preferuje chłodnik, chłodnika nigdy nie jadłam ani nie robiłam więc nie wyszedł pierwsza klasa ale przepisem na botwinkę już się mogę z Wami podzielić 😉

Dorwało mnie jakieś cholerstwo. Od dwóch dni wypala mi dosłownie gardło, więc mimo, że pogoda jest cudna i generalnie wszystko jest super czuję się jak kupa. Katar, kaszel i ogólne rozdrażnienie, a przecież ja nie mam czasu na chorowanie! Kilka dni temu udało mi się dostać tak długo wyczekiwaną botwinę. Mam zaległości w kwestiach sezonowych warzyw w tym roku przez wyjazd do Holandii, ale przysięgam, nawet choróbsko mi nie przeszkodzi w gotowaniu.

przepis na zupę z botwiny

Botwinka

2 pęczki botwinki
2 małe buraki
pół cytryny
mała cebula
ząbek czosnku
natka pietruszki – kilka gałązek
oliwa

Do podania
Jajko na porcję
ugotowany ziemniak
posiekana natka
zsiadłe mleko/śmietana

Wszystkie buraczki obieramy (polecam jednorazowe rękawiczki) i kroimy w kostkę., liście siekamy i wrzucamy do garnka z wodą (około 3 litry). Dodajemy oliwę (około dwóch łyżek), solimy, pieprzymy, dorzucamy natkę pietruszki, posiekany czosnek i pokrojoną cebulę. Gotujemy do czasu aż buraki będą miękkie. Na koniec dodajemy sok z cytryny. W idealnym świecie dobrze byłoby zrobić sobie zupę dzień wcześniej i odstawić na noc. Można oczywiście zjeść ją od razu po ugotowaniu ale taka po odstaniu wydaje mi się lepsza.

Podajemy z wkrojonym ziemniakiem, posiekaną natką, ugotowanym jajkiem (najlepsze takie ani na miękko, ani na twardo) i zabieloną śmietaną lub zsiadłym mlekiem (może być też kefir).