Zupełnie zapomniałam o tym wpisie, cóż, tyle się działo, że w sumie sama się sobie nie dziwię. Dzisiaj pokażę Wam zatem pierwszy dzień po przyjeździe do Holandii. Z wciśniętym między ubraniami słoikiem pełnym jagód (w Holandii nie dostaniecie takich zwykłych, naszych jagód, tylko borówki) przyjechałam w okolice Amsterdamu do mojej familii. Oczywiście zaplanowali już, że pierogi mają być i kropka, no a któż inny miał je zrobić jak nie ja. Oczywiście pierwsza partia z jagodami, z tego babcinego przepisu: http://kiczen.com/pierogi-z-jagodami/. Za jednym zamachem postanowiłam zrobić też pierogi z mięsem i ruskie. Szkoda tylko, że nikt nie przewidział, że tego dnia będzie na zewnątrz jakieś miliard stopni. No nic. Obietnica, obietnicą.

Pierogi ruskie

40-50 pierogów

Składniki:
ciasto
4 szklanki mąki
ok. szklanki gorącej wody
szczypta soli
jajko

farsz
0,5 kg twarogu
0,5 kg ugotowanych ziemniaków (ja gotuję w mundurkach)
2-3 cebule
sól, pieprz
boczek lub słonina wg uznania

Przygotowanie: Do mąki dodajemy sól i jajko. Mieszamy. Następnie stopniowo dolewamy gorącą wodę i wyrabiamy. W zależności od tego jaka nam się mąka trafi zużyjemy mniej lub więcej wody, dlatego dodajemy ją stopniowo. Ja zazwyczaj wyrabiam ciasto rękoma, należy jednak uważać żeby się nie poparzyć. Ciasto będzie dobre, kiedy będzie miękkie, elastyczne ale nie będzie przyklejać się do dłoni. Odkładamy na bok i przykrywamy kawałkiem materiału, ścierką.

farsz-ruskie

Ugotowane ziemniaki mieszam z twarogiem. Można sobie pomóc praską ale jeśli nie mamy, wystarczy zwykły widelec. Ja pomagam sobie ręką. Cebulę i słoninę lub boczek kroję w kostkę i wrzucam na patelnię. Podsmażam bez tłuszczu (wytopi się sporo z mięsa). Smażę do momentu jak boczek/słonina staną się chrupiące. Dzielę na pół i część wrzucam do farszu a część odkładam na później. Farsz mieszam i doprawiam solą i pieprzem do smaku.

Ciasto dzielę na mniejsze kawałki i wałkuję. Dobrze jest też przygarnąć sobie jakiegoś niewolnika, który na przykład, będzie wyrabiał albo wałkował za Was ciasto. Wy w tym czasie możecie np. napić się kawy.

Jak widzicie należy zaopatrzeć się w profesjonalne narzędzia do wykrawania pierogów – np. kieliszki lub zakrętki od słoików. Jeżeli nie mamy ani jednego ani drugiego, przydadzą się szklanki. Ważne, żeby miały w miarę ostre ranty – nie trzeba będzie się wtedy za bardzo siłować z wykrawaniem.

Na kawałek ciasta nakładamy około łyżkę farszu (zależy od wielkości wyciętego krążka). Im więcej farszu i mniej ciasta, tym pierogi wychodzą lepsze (chociaż w przypadku np. jagodowych wolę kiedy jest więcej ciasta). Wycięte krążki można jeszcze trochę rozwałkować żeby były większe i łatwiej nakładało się farsz. Dobrze zaklejamy pierogi (można pomóc sobie widelcem) i odkładamy na bok, pod przykryciem żeby za bardzo nie wyschły. Podsypmy miejsce leżakowania mąką, inaczej pierogi przykleją się do blatu.

Bierzemy garnek o największej średnicy i wlewamy do niego wodę, gotujemy. Kiedy woda się zagotuje wrzucamy po kilka pierogów – powinny leżeć obok siebie, nie jeden na drugim. Kiedy zaczną wypływać liczymy około 2-3 minut i wykładamy pierogi łyżką cedzakową na talerz. Posypujemy cebulą i skwarkami.

Ale dla mnie najlepsze są takie odsmażane 😉

ruskie