Wiele osób chcących powalczyć o lepszą sylwetkę albo po prostu zdrowiej jeść, nie ma świadomości, że niektóre produkty, włączane do codziennej diety, mogą nam w tej walce przeszkodzić. Dla większości z Was, część z nich na pewno jest oczywista ale mimo to, myślę, że warto sobie co nie co przypomnieć.

Słodzone napoje – nie tylko gazowane

To, że cola czy inne kolorowe, bąbelkowe napitki nie wpływają korzystnie zarówno na zdrowie i sylwetkę wie prawie każdy. Ale sporo osób wciąż nie wie, że równie szkodliwe bywają soki i nektary, które z opakowań biją w nas pięknymi zdjęciami owoców (przecież owoce nie mogą być niezdrowe!). Tymczasem soki owocowe, te w kartonach i butelkach, często zawierają w sobie dodatkowe porcje cukru. Dodatkowe, bo owoce same w sobie mają go już wystarczająco dużo. Wypijając 2-3 szklanki soku możemy zafundować sobie niezłą bombę kaloryczną.
Oczywiście nie wszystkie soki to zło. Zwracajmy po prostu uwagę na skład. Jeśli pojawia się tam cukier, po prostu go odłóżmy i wybierzmy ten, który składa się wyłącznie z owoców.

Energetyki

Nie są najzdrowsze, to wiemy. Ale warto wiedzieć, że to ukryta bomba kaloryczna. Po części na nie zrzucam winę za moje niegdyś nadprogramowe kilogramy. Jedna puszka takiego napoju ma więcej cukrów niż np. banan, którego tak bardzo boi się wiele odchudzających się osób (niepotrzebnie zresztą).

Gotowe „słoiki”

Sosy do makaronów i ryżu, mimo, że bardzo wygodne w użyciu to kolejna niespodzianka. Skład jednego z nich, z bardzo znanej firmy to np.:
pomidory, cukier, cebula, marchewka, ocet, ananas, zielona papryka, seler, czerwona papryka, skrobia modyfikowana kukurydziana, pędy bambusa, sól, barwnik, przyprawy, aromat
Ten nie jest jeszcze najgorszy, ale warto wiedzieć, że składniki są ułożone w kolejności od tych, których jest najwięcej. Cukier jest przed marchewką i innymi, zdrowszymi dodatkami. Więc coś jest chyba jednak niezbyt ok ;)?

Sery

Nie ma nic lepszego niż ciągnący się ser na pizzy, ten roztopiony na zapiekance, pokaźna porcja parmezanu w makaronie, mozarella na kanapce, feta w sałatce. Zresztą, to najpopularniejszy dodatek do kanapek, na śniadanie, przerwę w pracy i kolację. A zastanawialiście się ile ten dodatek ma kalorii? Oczywiście ser, serowi nierówny i jestem za tym by nie wykluczać zupełnie z diety produktów, które lubimy. Ograniczmy jednak ilość tych, które mogą zaszkodzić nam najbardziej i nie łączmy ich z równie kalorycznymi produktami (serowy sos do makaronu, mhmmm).

Ketchupy, sosy, przyprawy w płynie

Czyli produkty, które mają za zadanie poprawić smak potrawy. W zwykłym ketchupie czai się sporo cukru, ale najgorsze są chyba te majonezowe (najsmaczniejsze :p). Jeżeli nie możecie wyrzucić z diety takich sosów, spróbujcie przynajmniej zastąpić je domowej roboty. Dzięki temu łatwiej skontrolujecie co ładujecie na talerz.

Słodycze

No wiem, oczywista, oczywistość. Ale oprócz klasycznych cukierków i batonów, trzeba się zmierzyć z nowego typu produktami – słodyczami fit. Piękny to chwyt marketingowy, jeśli przez chwilę uwierzyliście, że bezkarnie można się nimi objadać. Mamy teraz w ofercie sklepów całą gamę takich łakoci. I znowu, zamiast patrzeć na przód opakowania i te wszystkie fajne znaczki, zerknijcie na tabele wartości odżywczych.

Musli i płatki śniadaniowe

Musli to fajna sprawa, bardzo wygodna na szybkie śniadanie i zdrowa, pod warunkiem, że przygotujemy je w domu lub kupimy te, o wzorowym składzie. Płatki, które dostaniemy w sklepie, w dużej mierze mają w sobie wiele cukru i słodkich dodatków (np. płatki czekolady). Jeśli bardzo nie chce się Wam przygotowywać domowego musli, wybierzcie takie o najprostszym, bezcukrowym składzie, a dosłodzicie je już sobie po swojemu (np. słodkim owocem lub miodem).

Jogurty smakowe

Bomba kalorii i masa dodatków, które nie stały nawet obok owoców. Jeżeli lubicie owocowe jogurty, możecie zrobić taki w dosłownie 3 minuty, miksując wybrane owoce z jogurtem naturalnym.

Czipsy, chrupki, słone przekąski

To pewnie też wiecie… Słone przekąski podjadane w ciągu dnia to zwykłe zapychacze. Nawet te niskokaloryczne, nie dostarczają naszemu organizmowi zbyt wielu cennych składników. Jeśli czujecie często w środku dnia (zwłaszcza przy pracy), ssanie w żołądku to znak, że po prosu źle rozłożyliście sobie posiłki w ciągu dnia.

Pieczywo w większych ilościach

Nie pozbyłam się pieczywa z diety, bo to dobry i syty sposób na dostarczenie sobie rano porządnej dawki kalorii. Ale unikam kanapek, bagietek i podobnych po południu. W to niestety wliczają się też chałki, drożdżówki i inne dosładzane bułeczki. Ach, i ciasto francuskie. Rogaliki z ciasta francuskiego, mimo, że takie dobre, niestety nie pomogą nam w walce z nadwagą. A szkoda, bo przysięgam, że mogłabym się żywić tylko nimi!

Makarony, kluchy i pierogi

Czyli wszystko co najlepsze. Niestety, jedząc często te produkty, nie unikniemy przyrostu masy ciała, chyba, że do naszej diety dołączamy regularne treningi. Mimo to, zamiast faszerować się ciężkostrawnymi potrawami na bazie mąki i mąki i jeszcze trochę mąki, można część z nich wymienić na lżejsze wersje. Jak? Wybierajmy makarony pełnoziarniste lub postawmy raz na jakiś czas na orientalną wersję ryżową lub z fasoli mung. Jeśli koniecznie chcemy jeść zwykły, biały makaron dobierajmy do niego lekkie sosy na bazie np. oliwy.