Piękno tkwi w prostocie. Uwielbiam proste rzeczy. A jeśli są proste i przybyły do mojej kuchni z Włoch, to tylko lepiej.

Mały słoiczek pesto

Potrzebujemy:
4 doniczki świeżej bazylii
kilka łyżek oliwy
sól
2 ząbki czosnku
garść orzeszków piniowych
garść parmezanu

Przygotowanie:
Zaczynamy od uprażenia orzeszków piniowych. Na suchą patelnię wrzucamy orzechy i regularnie mieszamy pilnując aby się nie przypaliły. Kluczem jest tu słowo sucha. Prażąc nie używamy żadnego tłuszczu!

Następnie wszystkie składniki wrzucamy do blendera i miksujemy 🙂

Tip 1: Pesto najlepsze jest w wersji zimnej – pod wpływem ciepła bazylia robi się gorzkawa. Jeśli traktujecie pesto jako dodatek do makaronu, wyjmijcie pesto odpowiednio wcześnie z lodówki a następnie dodajcie do ciepłego makaronu na zdjętej już patelni/garnku z ognia.

Tip 2:
Jeśli jak ja, zapomnicie np. dodać czosnku, możecie posłużyć się… masłem czosnkowym. To rozwiązanie świetnie sprawdziło się z makaronem. Ugotowany makaron podsmażamy na maśle czosnkowym, zdejmujemy z ognia, dodajemy pesto i podsypujemy świeżo utartym parmezanem.