Ta sałatka powstała kiedyś przez przypadek, z potrzeby zutylizowania jakiegoś gigantycznego kalafiora, którego próbowałam przerobić na wszelkie sposoby. Okazała się zaskakująco smaczna, szybka w przygotowaniu i zagościła u mnie na dłużej.

Potrzebujemy:
mały kalafior
2 większe pomidory
łyżka majonezu (może być też jogurt naturalny)
sól, pieprz
opcjonalnie – natka lub szczypiorek

Przygotowanie: Kalafiora gotujemy na „półtwardo”. Po prostu nie może być zbyt miękki żeby nie rozpadł się całkiem w sałatce. Co więcej! Kalafiora wcale nie trzeba gotować, można wybrać jego surową wersję jeśli lubicie sobie pochrupać. Rozdzielamy różyczki na mniejsze części.

Pomidory kroimy w niedużą kostkę. Mieszamy pomidory i kalafiora, dodajemy majonez (można dodać więcej lub mniej lub zastąpić go jogurtem naturalnym w wersji fit). Dodajemy sól i pieprz.

Opcjonalnie można dać posiekaną natkę lub szczypiorek ale jeśli nie macie nic takiego pod ręką – spoko. Sałatka da radę i bez nich 😉