Od ponad tygodnia siedzę w Holandii. Nie miałam za bardzo weny żeby siedzieć i pisać skoro jak rzadko się zdarza dopisała na mój przyjazd pogoda.

Holandia jest cudowna i kto miał okazję mnie poznać wie o tym, że w tym kraju jestem po prostu zakochana. Uwielbiam tych ludzi, te miejsca, rowerówki, którymi można dojechać wszędzie, to po prostu chyba moje miejsce.

Jedną z pierwszych rzeczy o jakie poprosiła mnie mama gdy przyjechałam był najlepszy sernik na świecie 😉 Problem polegał jednak na tym, że w kraju tym problem jest ze zwykłym twarogiem. Można go dostać, ale nie w każdym sklepie a jeździć się w jego poszukiwaniu, nie ukrywam, specjalnie nam nie chciało. W lodówce za to znalazłam prawie 1,5 kg mascarpone więc wybór był prosty.

Wyszedł dobry, ale zdecydowanie różni się od poprzednika. W dodatku piekłam go w dwóch keksówkach ponieważ nie miałam innej formy pod ręką. Jest cięższy, bardziej zbity i ma inny smak. Trochę mniej sernikowy przez dodatek mascarpone ale znikł z prędkością światła… Dowód na zdjęciu powyżej 😉 W mojej wersji ma lekko brązowy kolor przez dodatek brązowego cukru (masa miała piękny kawowy kolor) ale spokojnie można użyć zwykłego, białego cukru.

Ten sernik jak poprzedni został stworzony na bazie sernika wiedeńskiego z bloga www.mojewypieki.com.

spód oreo do sernika

Sernik holenderski

Potrzebujemy:
spód
dwie paczki ciastek Oreo
60 g masła

masa
szklanka cukru
60 g masła
250 g sera twarogowego półtłustego
750 g mascarpone
5 jajek
3 łyżki mąki pszennej
łyżeczka ekstraktu rumowego (lub innego ulubionego)

polewa
200 g czekolady mlecznej

Przygotowanie:

Ciastka dzielę na dwie części – masę i kruche ciastko – najłatwiej poradzić sobie nożem. Ciastka pokruszyć – tak by nie pozostało większych kawałków. Ja wykorzystałam do tego celu blender. Proszek wymieszać z masłem (można je wcześniej rozpuścić żeby było łatwiej). Całością wygnieść spód formy, którą wykładamy papierem do pieczenia (samo dno). Odkładamy na chwilę.

Masło ucieramy z cukrem na puszystą masę. Stopniowo dodajemy jajka. Następnie łyżkami dodajemy twaróg cały czas mieszając. Dodałam także środki z Oreo w tym momencie (można to pominąć jeśli nie chcemy zbyt słodkiej masy). Na koniec dosypujemy mąki i ekstrakt. Masę przelewamy do formy (delikatnie po całości żeby nie zrobić dziury w spodzie). Wstawiamy do nagrzanego (170 stopni) piekarnika, po czym obniżamy temperaturę do 150 stopni. Pieczemy około 1,5 godziny.

Zanim gotowy sernik oblejemy polewą powinniśmy dać mu odetchnąć kilka godzin. Ja po prostu zostawiłam go na noc a polewą zajęłam się dopiero następnego dnia.

Tabliczki czekolady rozpuszczam w kąpieli wodnej i oblewam sernik (u mnie tylko wierzch). Całość wstawiam do lodówki aby polewa trochę stwardniała.
Jeżeli nie lubimy twardej polewy polecam dodać w rozpuszczania czekolady łyżkę 30% śmietany i łyżkę masła. Wtedy polewa wyjdzie bardziej kremowa.