Ostatnio tyle się dzieje. Czasem dobrego, czasem strasznie przykrego a czasem po prostu męczącego… Czasami mam ochotę wstać, spakować torbę i uciec gdzieś na koniec świata. Taaa. Dobrze, że nie mam tyle odwagi i z uporem maniaka dążę do tego co mnie uszczęśliwi powoli, małymi kroczkami ale wydaje mi się – skutecznie. Gdzieś po drodze zapominam się zatrzymać, odetchnąć i po prostu się uśmiechnąć ale w gruncie rzeczy jestem szczęśliwym człowiekiem. Jestem zdrowa, mam gdzie spać, mam co jeść (Czasem nawet trochę za dużo ;)), mam z kim dzielić radości i smutki a mój kraj, mimo, że totalnie popieprzony nie zmusza mnie jeszcze do czegoś na co nie mam ochoty.
No ale czas na eklery.

Pierwszy raz eklerki robiłam na urodziny koleżanki. Niestety wyjątkowo nie wyszło mi do nich nadzienie, które po kilku godzinach po prostu się rozpłynęło i nijak nie dałabym rady ich przetransportować. Jednak to pierwszy raz kiedy miałam okazję wypróbować własnoręcznie robionego ciasta parzonego.

Eklerki zawsze, nie wiedzieć czemu, kojarzyły mi się z jakimś niesamowitym ogromem pracy, który trzeba włożyć do zrobienia tego specyficznego ciasta. Okazuje się, że ciasto parzone robi się samo, piecze się samo i właściwie najwięcej roboty będzie z… ubiciem śmietany!

Przepis na słodkości zazwyczaj sprawdzam najpierw na moim ulubionym blogu Doroty – www.mojewypieki.com i po przejrzeniu kilku innych zdecydowałam się na http://www.mojewypieki.com/przepis/eklerki.
Pozwolę sobie zacytować bo przepis od początku do końca zrobiłam tak samo (jak nigdy!) według oryginału:

Eklerki wg Doroty z bloga Moje Wypieki

Potrzebne:
1 szklanka wody
125 g masła lub margaryny
1 szklanka mąki pszennej
4 nieduże jajka

Nadzienie:
Śmietana kremówka (małe opakowanie)
2 czubate łyżki cukru pudru

Polewa:
Tabliczka mlecznej czekolady
łyżeczka masła
łyżeczka śmietany kremówki

Przygotowanie:

przepis na ekerki

Masło rozpuszczamy ze szklanką wody, dodajemy mąkę i mieszamy żeby się nie przypaliło.

eklery-2

Ciasto będzie gotowe kiedy będzie odchodziło od garnka i zrobi się lekko szkliste. Zdejmujemy z ognia i odkładamy do ostygnięcia. Ważne żeby ciasto było zimne (najlepiej sprawdzić palcem w środku) ponieważ będziemy zaraz dodawać jajka.

eklery-3

Zimne ciasto rozcieramy z jajkami. Na początku jest dość ciężko ale po chwili całość ładnie się wymiesza.

eklery-4

Piekarnik rozgrzewamy do 200 stopni. Ciasto wykładamy na papier łyżką choć wygodniej będzie rękawem cukierniczym (warto spróbować). Jeżeli nie macie rękawa cukierniczego, weźcie po prostu jakąś grubszą torebkę foliową, włóżcie do niej całe ciasto, ściśnijcie tak by nie było między kawałkami ciasta powietrza, zakręćcie końcówkę i rozetnijcie jeden z rogów folii : ) Dorota radzi by kawałki ciasta powinny być wielkości 10cm na 3cm i potwierdzam to idealne wielkość 🙂 Pamiętajcie, że jeśli będą większe ciężej będzie się je jadło.

eklerki-ciasto-parzone
Piekłam 25 minut i odłożyłam do ostudzenia. Po wystudzeniu kroimy na pół. Czekoladę roztapiamy w kąpieli wodnej (mały garnek ustawiamy na drugim z odrobiną gotującej się wody na dnie), dodajemy śmietanę i masło, mieszamy. Czekoladę nakładamy na górne części eklerów. Można również dać trochę do środka. Śmietanę ubijamy, dodajemy cukier puder. Nakładamy śmietaną na dolną część eklera i składamy.

eklerki

Przechowujemy w lodówce. Jeśli używamy jako kremu bitej śmietany pamiętajmy, że najlepiej zjeść je w ciągu jednego, maks dwóch dni. Jeżeli szykujemy je na jakąś specjalną okazję możemy ciasto przygotować wcześniej a krem zrobić na ostatnią chwilę 🙂