Usiadłam w sobotni poranek do komputera z kawą i śniadaniem (tak, tak udało mi się utrzymać styczniowe postanowienie o jedzeniu śniadania codziennie). I tylko ciśnienie mi się podniosło. Jak to możliwe, że ludzie z wyższym wykształceniem, podpisani swoim imieniem i nazwiskiem potrafią bezczelnie napisać drugiemu człowiekowi – na oczach wszystkich! – że jest debilem/idiotą/głupkiem. No jak? Czy robią to samo na co dzień – mówią tak obcym ludziom prosto w oczy? No nie, nie odważyliby się nigdy, bo oprócz tego, że są zwykłymi chamami są też niesamowitymi tchórzami, którzy leczą kompleksy w cyberprzestrzeni.

Od kilku miesięcy mam taki stan, że patrzę na wpisy znajomych na facebooku, przeglądam blogi nieznanych mi ludzi, czytam wiadomości pseudo dziennikarzy i pseudo redaktorów, którzy nie potrafią zamieścić na portalu tytułu pozbawionego błędu ortograficznego czy literówki. I coraz bardziej zaczyna mnie to wszystko przerażać – jakie ogólne ogłupienie i chamówa w tych naszych internetach – i tylko się wkurzam. Bo powinnam wyłączyć to w pizdu i za słowami Łony – To nic nie znaczy, usiąść z kubkiem kawy i poczytać książkę.

Kobiety i mężczyźni, czasem nawet gówniarstwo w wieku mojego brata i starsze rozbiera się za „żetony” w portalu erotycznym reklamującym się na billboardach w większych, polskich miastach. Zero szacunku do siebie, do własnego ciała. Setki zdjęć na fotce, fejbuku czy innych sympatiach z wypiętymi tyłkami, mocnym makijażem – wszystko musi być seksi, wszystko musi krzyczeć – patrzcie na mnie, jestem wyjątkowy!

Na dzisiaj potrawa równie brzydka jak Internet. Za to cholernie smaczna, tania i uzależniająca. Leczo.

leczo

Leczo

ok 6-8 porcji

Potrzebne:
2 papryki czerwone
2 papryki zielone
2 cukinie
bakłażan
2 cebule
puszka pomidorów (używam tych z puszek bo zwykłe nie mają teraz smaku)
ok 400 g kiełbasy (byle nie jakaś sucha, użyłam śląskiej)

Przygotowanie: Rozgrzewam dużego woka i wrzucam na odrobinę oleju pokrojoną w kostkę cebulę. Kiedy cebula się zeszkli dosypuję pokrojoną kiełbasę (kostka) i podsmażam aż wytopi się trochę tłuszczu. Papryki kroję w paski i dorzucam do woka, podsmażam około 10 minut. Cukinie kroję w plastry a bakłażana w większą kostkę. Wszystko wrzucam do woka i zalewam pomidorami z puszki. Jeżeli całość wydaje się zbyt „sucha” można dodać trochę wody lub koncentratu pomidorowego.
Zmniejszam gaz i zostawiam całość na jakieś pół godziny gotowania mieszając raz na jakiś czas – całość będzie gotowa kiedy papryka zmięknie 🙂

Leczo można sobie wrzucić w słoiki albo przechowywać w lodówce. Mam wrażenie, że z każdym podgrzaniem jest tylko lepsze – równie dobre jest na zimno. Uwielbiam je jeść po prostu z chlebem posmarowanym masłem. Można podawać również z ryżem, kaszami, makaronem i ziemniakami.