Lubię tę sałatkę bo kojarzy mi się z domem. Często, kiedy dopadał nas leń i nikomu nie chciało stać się przy garach (zwłaszcza jak było ciepło) serwowaliśmy ją jako obiad. I faktycznie, przy porcji na jedną osobę z poniższych proporcji wychodzi całkiem spora ilość sycącej sałatki. Nie bardzo wiem jak ją nazwać, nazywam ją po prostu sałatką z tuńczykiem. Można śmiało powiedzieć, że jest to biedniejsza wersja sałatki nicejskiej, pozbawiona anchois i z dużo oszczędniejszym dressingiem.

Tak pozakuchennie, niedługo wybieram się do Trójmiasta – na WordCamp i mam nadzieję BlogForumGdańsk. Przy okazji odwiedzę kilka miejsc, odświeżę wspomnienia z dzieciństwa – kiedyś bywałam tam znacznie częściej. Może znacie jakieś miejsca godne polecenia w Gdańsku i okolicach? Knajpki, cukiernie, kawiarnie lub po prostu – miejscówki, do których warto wracać? Może, w którymś z tych miejsc wyjątkowo fajnie pije się wódkę albo mają gdzieś cholernie dobrą kaczkę ;)? A wracając do kuchni…

Sałatka z tuńczykiem i jajkiem

porcja na jedną, bardzo głodną osobę

Składniki:
połowa główki sałaty lodowej (lub mniej, zależy od sałaty – generalnie ma być tyle żeby zakryć dno talerza)
połowa małej cebuli (wybieram zazwyczaj czerwoną)
puszka tuńczyka
dwa ugotowane na twardo jajka
kilka zielonych oliwek
dwa małe pomidory
łyżka oliwy z oliwek
pieprz, sól
ocet balsamiczny

Wykonanie: Skupcie się bo to cholernie trudne. Pokroić wszystkie składniki, wymieszać, polać odrobiną oliwy, octu balsamicznego i doprawić solą i pieprzem. I to by było tyle 😉

Warto ją wypróbować, bo niby nic, ale smakuje całkiem dobrze. I serio – jest bardzo sycąca. A sałatę lodową można zamienić na inną, np. gotową mieszankę sałat, rukolę, roszponkę itd.